|
Managery piłkarskie to bardzo specyficzny gatunek gier.
Grupa docelowa zalicza się z zasady do gorących miłośników owej dziwnej
gry, gdzie dla dwudziestu dwóch dorosłych mężczyzn – za Garym Linekerem
– najwyższym obiektem pożądania staje się kłębek świńskiej skóry.
Zdecydowana większość z nich ma swoje sympatie i antypatie, swoje marzenia,
które tylko rzadko pokrywają się z tym, co się dzieje na trawiastych
murawach rozrzuconych po całym świecie.
Managery to także trudny gatunek z jeszcze jednego powodu – mają swego
niekwestionowanego króla – Championship Managera autorstwa braci Collyer –
którego pozycję tylko EA próbuje naruszyć, ale jeszcze nie jest w stanie
tego dokonać. A nie ma nic gorszego, niż monopol, nawet jeśli jest on w pełni
satysfakcjonujący.
Świadomość owego faktu miał twórca New Star Soccera, który postanowił
podejść zupełnie inaczej do tematu. Otóż przyswoiwszy sobie niezaprzeczalną
prawdę, iż z natury każdy człowiek jest egocentrykiem skoncentrował swoje
dzieło nie na prowadzeniu drużyny, lecz wyłącznie pojedynczego piłkarza, z
którym gracz natychmiast zaczyna się identyfikować.
Nieborak ów zaczyna jako dość zdolny, ale jednak tylko młodzik. Musi on
walczyć o miejsce w pierwszym składzie, ciężko pracować na treningach nad
podniesieniem swych umiejętności, ale także na podsycaniu zainteresowania
swoją osobą, co może zaowocować interesującą ofertą pracy. Ale wszelki
wysiłek jest opłacalny, gdyż może się zakończyć nawet tytułem Piłkarza
Roku.
Gra ta na pierwszy rzut oka sprawia niekorzystne wrażenie z uwagi na szczątkową
oprawę audiowizualną( by nie powiedzieć o braku tejże). Jednak to tylko pozór.
Szybko bowiem się okazuje, iż jest to bardzo starannie obmyślany i
opracowany produkt – istnieje autentyczne bogactwo lig i klubów, mnogość
zagadnień ściśle boiskowych (gra ta bowiem polega na nieustannym
podejmowaniu decyzji, np. jak zawodnik ma się zachować w danej sytuacji na
boisku) jak i tych spoza. Swoją drogą: autor zaprezentował dość
specyficzne poczucie humoru przy tychże – nasza dziewczyna nieraz zechce nas
namówić do zmiany fryzury (jakieś skojarzenia? :)), przyjaciele zaś służą
głównie do utraty pieniędzy w kasynie tudzież do totalnego spojenia nas :).
Oczywiście istnieje ograniczona ilość owych „eventsów”, niemniej jednak
i po długiej grze potrafiłem być zaskoczony ofertą dziewczyny kolegi z drużyny,
która żądała spełnienia swych pragnień:).
Z pewnością gra ta nie dorasta nawet do legendy słynnych Anglików, ale widać,
że twórca zupełnie się tym nie przejął i wyszło to jego dziełu wyłącznie
na dobre. Jest to stosunkowa prosta gierka, ocierająca się o arcade, niemniej
jednak znakomicie się nadaje do zapełnienia przerw pomiędzy Championship
Managerem. Szczerze polecam!
|